Wydarzenia

11 listopada b.r., w obchodzone uroczyście w całym naszym kraju Święto Odzyskania Niepodległości, także nasz zbór, symbolicznie, tu w Zelowie, zaznaczył swój szacunek do historii i do wartości z nią związanych.

Nasi skauci, Royal Rangers, dzielnie pełnili, wraz z harcerzami z Łasku - wartę przy Kamieniu Katyńskim, a pastor parafii, ks. Tomasz Pieczko, wspólnie z ks. Jackiem Ambroszczykiem, proboszczem parafii katolickiej, złożyli kwiaty po tym pomnikiem, przypominającym także naszych współwyznawców, którzy oddali ich życie w strasznym czasie II wojny światowej.

 Galeria Foto


Jest już tradycją, że w dniach poprzedzających 1 listopada (choć święto to nie jest zgodne z naszą tradycją wiary) także ewangelicy starają się zadbać o cmentarz, o groby ich bliskich. Nie chcę tutaj prowokować do dyskusji związanej z zasadnością lub nie) naszego coraz powszechniejszego włączania się w tak obecną w Polsce praktykę odwiedzania w okresie 1 listopada grobów, zapalania świec,  (zanoszenia kwiatów na groby. To jednak, co wydaje mi się ważne, to troska, aby cmentarz, na którym znajdują się groby (a zatem te szczególne miejsca pamięci o osobach nam bliskich) był otoczony dbałością, był czysty i zadbany.
Taki właśnie kontekst ma organizowane co roku wspólne sprzątanie cmentarza. Należy być zadowolonym, a nawet dumnym, że oto potrafimy wspólnie spotkać się i wspólnie wyrazić tę troskę o nasz cmentarz. Sprzątamy wspólnie nasz wspólny teren cmentarza, nie tylko najbliższą okolicę naszych rodzinnych grobów, ale cały jego teren, razem, wspólnie!
Kolegium Kościelne bardzo dziękuje wszystkim zaangażowanym: od dzieci, poprzez młodzież i dorosłych, a nawet seniorów, za ich pracę.
Myślę, że dla osób przechodzących w czasie naszych prac obok cmentarza, nasza tam obecność była ważnym świadectwem naszego życia wspólnotowego. Dziękujemy serdecznie wszystkim.

 

Galeria Foto

 

Od piątku, 16 października, do niedzieli 18, gościliśmy grupę 30 gości z Czech, ze Svitav, z tamtejszej parafii Kościoła Czesko-Braterskiego. Towarzyszył im pastor parafii svitavskiej, ks. Filip Keller oraz doskonale nam znany ks. Petr Brodsky, emerytowany już kaznodzieja wędrowny, ale nadal pełen energii i oddania swojej wcześniejszej misji podtrzymywania kontaktów ze zborami, w których są osoby pochodzenia czeskiego. W sobotę, 17 października, spędziliśmy wspólnie miły czas wieczoru zborowego, podczas którego obie nasze wspólnoty prezentowały, bądź przypominały (znającym już ją) historię oraz teraźniejszość na-szych parafii.
Nasi goście byli żywo zainteresowani naszymi aktywnościami, prosząc niejednokrotnie o wyjaśnienie szczególnie interesujących ich kwestii z naszego życia zborowego.
W niedzielę, istotnym elementem ich wizyty było wspólne nabożeństwo w naszym kościele, podczas którego kazanie wygłosił ks. Keller. Kazanie zostało przetłumaczone na język polski i rozdane polsko-języcznym uczestnikom nabożeństwa. Za tłumaczenie serdecznie dziękujemy p. Wierze Pospiszył, która jak zawsze z całą swoją energią opiekowała się grupą gości.
Po nabożeństwie furorę zrobił wspólny posiłek - bigos, na który tym razem zaprosili nas nasi goście, sami zajadając się nim z nieukrywaną przyjemnością.
Reasumując, wycieczka ta była - jak sądzę - dobrym czasem dla nas wszystkich.
Dla naszych gości - przede wszystkim dlatego, że wielu z nich odwiedziło miejsca związane z historią ich rodzin, ale także dlatego, jak sami twierdzili, bo odwiedzili nasz zbór, w którym napotkali wiele serdeczności w przyjęciu i którego aktywności szczerze podziwiali.
Dla nas był to czas dobry, gdyż spędziliśmy go w prawdziwie braterskiej atmosferze z Braćmi i Siostrami z Kościoła czeskiego, z którym tyle nas łączy, z którym utrzymujemy żywe i dobre kontakty.

Galeria Foto

Aż trudno uwierzyć, że nasz zbór jest właścicielem niewielkiego, choć historycznie ważnego cmentarza ewangelicko-reformowanego w Wielkopolsce. Ważnego, bo znajdują się na nim groby osób znaczących dla historii naszego Kościoła (jak choćby grobowiec zm. w 1848 słynnego pastora, pedagoga i wielkopolskiego działacza patriotycznego Kassjusza). Cmentarz w Orzeszkowie, bo o nim tu mowa, wymaga stałej troski i niezbędnych prac, związanych z oczyszczaniem go z liści, narastających traw i chwastów, zeschłych gałęzi, nie wspomniawszy już o potrzebie odnowienia niszczejących nagrobków. Oczywiście, można byłoby sobie postawić pytanie: a co my mamy wspólnego z miejscem, gdzie nie leżą nasi bezpośredni bliscy, a które tylko może generować jakieś koszty. Otóż wydaje mi się, że powinniśmy być nim zainteresowani. Jest rzeczą ważną, abyśmy zarówno sobie samym, jak i żyjącym wokół nas, przypominali, że oto stanowimy od setek lat część kultury myśli i konkretnych działań, które na terenach polskich miały miejsce. Że oto mieliśmy w naszych szeregach ludzi, którzy troszczyli się nie tylko o dobro ich niewielkich cza-sem wspólnot ewangelickich, ale także o dobro wszystkich, którzy naszą polską ziemię zamieszkują, niezależnie od religii, wyznania, przekonań filozoficznych czy politycznych.
Tradycja, historia nadają nam tożsamość, porządkując nasze umiejscowienie w świecie współczesnym, dają nam wzorce; motywują nie tylko do refleksji, ale i do naśladowania.
W takim klimacie przekonań, 8 października, trzech członków Kolegium zelowskiego: Karol Pospiszył, Henryk Kimmer i Henryk Matys oraz pastor Tomasz Pieczko, odwiedzili cmentarz w Orzeszkowie, spotkali się z p. Zbigniewem Kiełbasą (właścicielem po-ewangelickiego kościółka w Orzeszkowie, troszczącym się także na miarę swoich możliwości o nasz cmentarz) oraz odbyli bardzo interesujące spotkanie z wójtem gminy Kwilcz, na terenie której znajduje się Orzeszkowo. Tematem spotkania z wójtem, któremu towarzyszyli sekretarz gminy i jeden z radnych (nota bene pasjonat naszego cmentarza) była ewentualna współpraca w pozyskiwaniu środków na prace na cmentarzu orzeszkowskim i stała troska o ten pasjonujący obiekt historyczny.
Oczywiście jeszcze za wcześnie na głębsze oceny odbytych spotkań, ale już teraz wydaje nam się nie-zwykle ważne, że pierwsze więzi z administracją lokalną (bardzo pozytywnie do nas nastawioną) zostały nawiązane, a współpraca z p. Kiełbasą wydaje nam się rokującą pozytywne możliwości i jesteśmy żywo zainteresowani jej podtrzymaniem.

Galeria Foto

W ostatni weekend września najstarsza grupa "Zelowskich Dzwonków" wyjechała w krótką trasę koncertową. W sobotę dotarli do Zgierza, gdzie dali koncert w zaprzyjaźnionej parafii luterańskiej. Koncert przebiegał w miłej atmosferze, a zgromadzona publiczność ciepło przyjęła młodych muzyków.
Kolejnego dnia zespół pojechał do Żyrardowa, gdzie rano uczestniczył w nabożeństwie, które odbyło się w Kaplicy Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego. Po nabożeństwie, przez kilka godzin młodzież w obecności przewodnika zwiedzała miasto i poznawała jego historię. Po południu "Zelowskie Dzwonki" wystąpiły w kaplicy luterańskiej. Miłą niespodzianką dla Zespołu, było przybycie na koncert ks.bp. senior, Zdzisława Trandy wraz z rodziną. Koncert dostarczył wszystkim zgromadzonym niezapomnianych wrażeń.
Późnym wieczorem zmęczona ale rozśpiewana młodzież wróciła do Zelowa.

        W piątek 25 października, w Zelowie, wcześnie rano, do wynajętego autokaru wsiadły 23 osoby z naszej parafii - uczestnicy między-parafialnej wycieczki do Karpacza. Wspólnie z grupami z Bełchatowa i Kleszczowa pojechaliśmy (niektórzy po raz pierwszy) do Karpacza, gdzie cze-kały na nas noclegi w Ewangelickim Centrum Szkoleniowo-Wypoczynkowym "Wang" w Karpaczu Górnym, 10 minut piechotą od słynnej ewangelickiej (choć średniowiecznej) drewnianej świątyni Wang (patrz okładka bieżącego numeru "Nowin").
W planach wyjazdu założyliśmy czas na wspólne spotkanie, wycieczki piesze w góry oraz spacery po samym Karpaczu.
Sobota okazała się najbardziej wymagająca fizycznie dla tych, którzy postanowili wyruszyć w góry, startując pieszo, spod samych drzwi hotelu. Kilkanaście osób, z pastorem Pieczko, wyruszyło i - co najważniejsze - po kilkugodzinnym marszu doszło na szczyt Snieżki.
Druga grupa część trasy w górę przebyła wyciągiem krzesełkowym, by także nieco powspinać się.
Trzecia grupa, złożona z zainteresowanych zwiedzeniem Karpacza spędziła miłe chwile na spacerze uliczkami miasteczka.
Pogoda, jak to w górach - zmienna, choć byliśmy zadowoleni, że nie padało, a deszcz znacząco utrudniłby i zmienił radość z marszu w górach i wycieczki w mieście.
Na Śnieżce ogromny wiatr, ale mimo to liczna grupa (zwłaszcza zelowiaków) wspięła się na sam szczyt.
Wieczorne ognisko i pieczenie kiełbasek za-mknęło ten dzień pełen wysiłku.
W niedzielę, 18 września, uczestniczyliśmy w nabożeństwie - z Wieczerzą Pańską - w świątyni Wang, które współprowadzili ks. Pech - proboszcz parafii ewangelicko-augsburskiej, której Wang jest kościołem parafialnym i ks. Izdebski, biskup naszego Kościoła, który tak-że wygłosił bardzo ciekawe kazanie. Ks. Pech, co było prawdziwie braterskim gestem, mając na uwadze jego ogrom obowiązków, oprowadził nas po całym terenie przykościelnym, opowiadając o jego historii oraz znajdujących się tam ciekawostkach.
Po nabożeństwie powrót dla nas do Zelowa, a dla pozostałych do ich miejscowości.
Zgodnie z dominującą opinią chcemy w Zelowie zorganizować kolejne wycieczki, które są znakomitą okazją nie tylko do poznawania nowych miejsc, pozostawiając niezapomniane czasem wrażenia, ale także do pogłębiania więzi w naszej wspólnocie kościelnej.

Galeria Foto

 

W dniu 30 września odwiedziła naszą parafię grupa ok. 50 osób z Ekumenicznego Uniwersytetu Trzeciego wieku z Warszawy.

Grupa około 50-ciu osób, wraz z towarzyszącym im ks. Michałem Jabłońskim z parafii Ewangelicko-Reformowanej z Warszawy, spędziła 2 poranne godziny z nami. Jako że głównym powodem ich przyjazdu z nasze strony były miejsca pamięci związane z historią Braci Czeskich zwiedzili oni kościół oraz muzeum (oprowadzeni przez jak zawsze pełnego wiedzy p. Karola Pospiszyła, prezesa Kolegium Kościelnego), z zaciekawieniem wysłuchali opowiadania o przeszłości ale teraźniejszości Zelowa oraz naszego zboru.
Byliśmy pełni szacunku i podziwu dla całej grupy, która nie bacząc na wiek i na wynikającego z tego faktu ograniczenia, jest tak pełna życia i pasji poznawczych. To był naprawdę dobry czas dla nas, a mamy także nadzieję że i dla naszych miłych gości.  

 

 

W samym środku wakacji udało nam się zorganizować czterodniowy wypad młodzieżowy. Zebraliśmy sześcioosobową grupkę i wraz z naszym pastorem wyjechaliśmy na południe. Cel? Ustroń.

Po spokojnej podróży i zakwaterowaniu w gościnnej parafii Zielonoświątkowej, mieliśmy okazję zwiedzić miasto i okolicę, ale przede wszystkim był to wspólny czas odpoczynku i zabawy. Niezależnie od naszej lepszej czy gorszej kondycji, udało nam się zdobyć Czantorię i Równicę. Wysiłek wynagradzały piękne widoki, a po powrocie wspólne pyszne kolacje i oczywiście pizza.

Korzystając ze swobody czasowej wyskoczyliśmy również na spacer po Cieszynie. Na niedzielne nabożeństwo wybraliśmy Dzięgielów. Niestety nasz pobyt tam już się kończył, ale nie przepuściliśmy okazji, aby w drodze powrotnej zajrzeć do Krakowa. Obowiązkowa wizyta na shake'u i przechadzka po starówce.

Zadowoleni z wyjazdu dziękujemy Bogu za wesoły spędzony razem czas, słoneczne dni i bezpieczną drogę. Mamy nadzieję na powtórkę.

 

Anna Matejka