Trochę sprowokowani (w tym dobrym sensie) przez Panie, które spotykają się w gronie czysto kobiecym od kilku miesięcy, Panowie poczuli chęć i możliwość spędzenia - także we własnym gronie – nieco czasu. Pojawiła się inicjatywa (pochwycona szybko) wspólnego wyjazdu do Karpacza w dniach 17-19 lutego. Kryterium wyjazdu było tylko jedno – wiekowe: dolna granica wieku wyjeżdżających to 30 lat, granica górna otwarta…

W krótkim czasie zgłosiło się 14 Panów (ostatecznie wyjechało nas 13), którzy zorganizowawszy się w dwa samochody (dziękujemy Panom Ryszardowi Hofmanowi i Henrykowi Kimmerowi – właścicielom i kierowcom samochodów) sprawnie wyjechali do wspomnianego Karpacza.

Noclegi i posiłki (śniadania, obiadokolacje) zarezerwowano w Ośrodku Szkoleniowo-Wypoczynkowym „Wang”, należącym do tamtejszej parafii Ewangelicko-Augsburskiej. Ośrodek miły i wygodny, jedzenie bardziej niż wystarczające w jakości i ilości.

Przyjechawszy w piątek wieczorem pomaszerowaliśmy na spacer „Karpacz by night”. Chyba grupa kilkunastu panów musiała wyglądać dość egzotycznie, ale Karpacz jest naprawdę miłym i spokojnym do odpoczynku miejscem, stąd i my czuliśmy się sympatycznie.

W sobotę, od rana wyjście na Śnieżkę. Pogoda była znośna, choć mglista. Śnieg pokrywał całą trasę i choć także padał, nie było zbyt zimno, a zatem spacer był przyjemny. Kilku Panów (najbardziej wytrwałych i chętnych wrażeń) doszła na sam szczyt Śnieżki, pozostali z nas (uczciwie – liczniejsi) doszli do jednego ze schronisk, po czym zdecydowali się schodzić. Wycieczka naprawdę udana. Wieczorem powtórnie, po odpoczynku, spacer po Karpaczu.

W niedzielę, 19 lutego, udaliśmy się na nabożeństwo do kościoła parafii ewangelicko-augsburskiej „Wang”, gdzie zostaliśmy przywitani publicznie przez proboszcza, a ks. Tomasz Pieczko po nabożeństwie przekazał parafianom z Karpacza pozdrowienia od naszej grupy i całej parafii.

Początkowo po nabożeństwie planowaliśmy zwiedzanie atrakcji historycznych w miejscowościach okolicznych, ale pogoda okazała się tak piękna, że zdecydowaliśmy, że jednak mamy ochotę na zmianę planów i na jazdę wyciągiem krzesełkowym na Kopę i spacer - jeszcze raz - pod Śnieżkę. Pomysł okazał się znakomicie trafiony, bo sam wyjazd na Kopę i spacer w kierunku Śnieżki pozwoliły na oglądanie wspaniałych widoków górskich, niedostępnych z powodu mgły podczas pierwszego spaceru.

Po powrocie do Karpacza czekała nas główna atrakcja dnia, wyśniona golonka w jednej z restauracji… Jak się okazało, niektórzy z nas nieco przeliczyli się z rozmiarami zamówionych porcji, ale sam zapał jedzenia pozostanie niezapomniany…

Podsumowując krótko – dobry czas, spokojny i będący wypoczynkiem dla nas wszystkich. Sądzimy też, że to nie po raz ostatni wyjechaliśmy w takim towarzystwie. Mało tego, sądzimy i liczymy, ze następny wyjazd zgromadzi grupę jeszcze liczniejszą.

 GALERIA ZDJĘĆ