11 lutego, w ramach zbiórki skautowej, nasi Rangerzy uczestniczyli w kuligu, zorganizowanym dla nich przez odpowiedzialnych i pastora. Odbyło się to dzięki uprzejmości Pana Henryka Kimmera z ul. Kościuszki (bardzo mu dziękujemy), który swoim busem oddał się do naszej dyspozycji, aby pociągnąć powiązane ze sobą sanki.

Wyruszyliśmy w dwa samochody: pastora i wspomnianym wyżej busem Pana Henryka. Wjechaliśmy w ośnieżone lasy otaczające Zelów, gdzie sanki zostały powiązane między nimi i przyczepione do haka busa. Trzeba było bardzo uważnie podzielić pasażerów sanek, aby wzajemnie mogli nad sobą czuwać i aby w czasie ewentualnych wywrotek sanek (a tych jak się później okazało było sporo) zawiadamiali kierowcę busa o koniecznym zatrzymaniu się.

Właśnie bus (a nie traktor, o którym początkowo myśleliśmy, jako „sile pociągowej”) okazał się w przypadku naszych dzieci wielką pomocą. Jeśli tylko któryś z dzieciaków zmarzł w sposób dla niego trudny już do zniesienia, to mógł spokojnie przeskoczyć z sanek do kabiny busa i tam ogrzać się, aby po chwili móc spokojnie wrócić do zabawy. A zabawy było sporo przez te ponad dwie godziny jazdy. Fortunnie obyło się bez wypadków, w których ktoś poniósłby szkodę. No, może poza dwukrotnym zakopaniem się samochodu pastora w śniegu…

Sądząc po opiniach, był to dobry i udany czas. Chciałoby się być może częściej spotykać na takich zabawach, ale śnieg w zimie (odpowiednio głęboki) nie jest aż tak obecny, szkoda…

GALERIA ZDJĘĆ