Zresztą, jeżeli przeczytacie z uwagę, reakcja pozostałych uczniów jest sprowokowana bardziej ich swoistym rozczarowaniem słowami Jezusa (oni pewnie także oczekiwali nagrody).

Jezus nie odmawia nagrody, błogosławieństwa, ale bardzo delikatnie przesuwa ciężar pierwszej decyzji pójścia za Nim, na tej decyzji wolność i bezinteresowność.

Nie ukrywa jednocześnie trudów z nią wiążących się.

 

Chrześcijaństwo, czyli bycie uczniami Pana Jezusa Chrystusa, jest wyjściem "poza obóz".

To nie uciekanie w stabilizujące struktury tradycji, myśli, czy dające moc poczucie elityzmu ...

To otwarcie na rzeczywistość "poza obozem", rzeczywistość życia, ale nie z postawą bierną, akceptującą z czystego oportunizmu wszystko, co poza tym obozem się znajduje.

 

Zwróćcie uwagę, że większość dyktatur politycznych, w historii rozpoczynało, czy rozpoczyna (nadal) od budowania obozu, od określenia i wzmacniania zagrożeń i naznaczenia wrogów.

Chrystus dla odmiany nie ukrywa problemów, napięć, czy nawet zagrożeń w życiu, ale nakazuje stanąć im naprzeciw, nie z bronią, nie z nienawistnie budowanym poczuciem oparcia w sztucznie stworzonej wyższości i pogardzie do innych.

Chrystus zachęca do stanięcia "poza obozem" w postawie oddania, pokoju, otwartości i miłości.

 

Chrześcijaństwo więc, to postawa stałego czuwania, refleksji, osądu, umiejętności zajęcia pozycji i świadczenia.

To wyjście poza przyzwyczajenia, poza stereotypy (o świecie i o innych - zobaczcie jak trudno w tak małej społeczności jak nasza zmienić o kimś zdanie, albo samemu wyjść z zakatalogowanej przez innych - już wydawałoby się na zawsze - pozycji).

To radykalna decyzja pójścia i poszukiwania prawdziwej stabilności i stabilizacji naszego życia w Tym, który jest tego życia twórcą.

 

Kościół ma być szkołą takich postaw.

Jeśli jedyną zdolnością Kościoła jest poszukiwanie zmiennych z daną modą czasu nowinek ideologicznych, filozoficznych, to nie jest on Kościołem.

Ale także nie jest on Kościołem, jeśli zamyka wiernych w obozie poczucia samozadowolenia i poczucia wyższości nad innymi.

 

Jezus pierwszy dał przykład, wychodząc "poza bramę", wychodząc poza zabezpieczające struktury, by umrzeć za nas, także za tych, którzy - jako ludzie "religijni" - ukrzyżowali Go.

Nasze "miasto trwałe", nasz sens i radość życia, siła i prawda, kierunek tego życia są w Bogu, bo z Niego, z Nim i do Niego nasze życie podąża.

I z Nim tylko poza ten "obóz" możemy wyjść.

A wyjść musimy, by być prawdziwymi uczniami naszego Pana.