Ten typ literatury (gr. apokaliptein - objawiać) jest jak dzieło sztuki: poezja, obraz, kompozycja muzyczna, która przemawia, gdy się jej przyjrzy w całości, przeczyta pozwalając  się prowadzić (jak w poezji), słuchając, jak rozbudowanej symfonii muzycznej.

To coś jakby się oglądało obraz impresjonisty, np. Claude Moneta, który jest zbudowany z całej serii różnokolorowych pociągnięć pędzla, a może być oglądany w detalach koloru, ale i z pewnej odległości, w całości.

 

Niemniej, w Księdze Objawienia, pomimo formy literackiej, która jest dla nas często szokująca, jest wiele elementów konkretnych, proponujących  nauczanie odpowiadające konkretnym sytuacjom ludzkim.

Pamiętajmy, to nie kod sekretny, ale Słowo Boże, które przemawia do konkretnego człowieka, w jego konkretnej sytuacji życiowej.

 

Pozwólcie przez moment nieco historii?

Zgodnie z posiadanymi źródłami, Azja Mniejsza w I w. n.e. , przyjęła licznych uciekinierów żydowskich, którzy uciekali przed potwornościami związanymi z powstaniem w Palestynie,  w latach 66-70.

Pośród nich, znajdowali się chrześcijanie pochodzenia żydowskiego (jak sam Jan - autor księgi), którzy cierpieli te same problemy, co ich lud.

To do tej kategorii ludzi zaadresowana jest Księga Objawienia i do zborów, które mogli oni stworzyć lub w których mogli żyć.

Wiemy, że w społecznościach tych często pojawiały się napięcia wynikłe z różnych tradycji, różnych oczekiwań, wzajemnego zamknięcia się na siebie - egoizmu wiary i życia.

 

Dodatkowe trudności stanowiły sukcesywnie powtarzające się prześladowania chrześcijan, od lat 60, czyli czasów cesarza Nerona, po następne w latach 90-95 za cesarza Domicjana i dwadzieścia lat później, za Trajana.

 

Okoliczności wewnętrzne życia zborów (różnorodność tradycji, złożoność społeczna), jak i warunki zewnętrzne, pełne niepokoju i ryzyka (tu: prześladowania) nie sprzyjały pokojowi życia.

Drzwi, owe drzwi, jak mówi Księga Objawienia, czyli nazwany tak symbolicznie kierunek i możliwość rozwoju serc i umysłów chrześcijan,  ryzykowały pozostanie zamkniętymi.

Dlatego też Jan głosi potrzebę otwarcia owych drzwi (czyli po prostu otwarcia życia i na życie).

Ale Jan podaje jednocześnie, że - prawdziwie skutecznie - człowiek sam z siebie zrobić tego nie może...

Jest ktoś Inny, kto ma klucze od owych drzwi, klucze życia.

Jest ktoś Inny, który ma moc drzwi te otworzyć.

To oczywiści  Jezus Chrystus.

Więcej - Jan mówi, że drzwi te już są otwarte i pozostają otwarte.

Trzeba jednak z Nim, z Jezusem Chrystusem żyć by dostrzec i żyć w takim właśnie otwarciu.

 

Myślę, że pomimo swojej specyficznej historii, problematyka poruszana w tym fragmencie Księgi Objawienia jest nadal aktualna.

Także w naszej polskiej rzeczywistości, w rzeczywistości naszego Kościoła, a niewykluczone, że także w sytuacji naszego zboru.

Bo także dzisiaj życie jest pełne niepokoju.

Sytuacja życia wielu z nas nie sprzyja pokojowi serca, ani otwarciu na drugiego, na budowaniu relacji z drugim, w pokoju i zaufaniu.

Także dzisiaj drzwi w nas i wokół nas wydają się zamknięte.

To nie jest jednak sytuacja, której chce Bóg, to nie jest sytuacja korzystna dla człowieka, sprzyjająca jego rozwojowi, jego szczęściu osobistemu, zawodowemu, rodzinnemu.

 

Nie ma innego wyjścia, jak poddać się temu samemu procesowi, jak podówczas, w czasach pisania Księgi Objawienia, czyli zbliżyć się z całą konsekwencją do Tego, który drzwi naszego życia otworzył, trzyma otwarte i pozwala przez nie wchodzić - po to, by dzięki Niemu, jedynie skutecznemu, nawiązać kontakt z innymi, ze światem; kontakt konstruktywny, który przy wcześniejszym zamknięciu był niemożliwy.

 

Nie ma innego instrumentu w sytuacji, w której wszystkie inne instrumenty zdają się albo zawodzić, albo proponują tylko połowiczne i krótkotrwałe rozwiązania.

Tylko z Tym, który trzyma klucze drzwi życia, życie to można budować.

Ale - i tu uwaga - to dopiero początek, a nie koniec procesu.

Reszta leży w naszych rękach; to co nastąpi, odwołuje się do konkretu realiów i wymaga prawdziwej konsekwencji i zaangażowania.

W przeciwnym razie wszystkie wypowiedziane dzisiaj słowa pozostaną kolejną pustą demagogią, którą nasze życie jest już tak silnie wypełnione ...